Dyplomacja a la Łukaszenka. Białoruski prezydent odsłania kulisy spotkania z Radosławem Sikorskim i Gwido Westerwelle przed grudniowymi wyborami na Białorusi.
Na początku listopada ub. roku do Mińska przybyli ministrowie spraw zagranicznych Polski i Niemiec. Do wyborów pozostawał niecały miesiąc, szefowie dyplomacji podjęli ostatnią próbę przekonania Łukaszenki, by przeprowadzić je w demokratyczny sposób.
Białoruski prezydent i dziś zapewnia, że tak właśnie się stało:
- Wybory przeprowadziłem zgodnie z pojęciami Unii Europejskiej, całkowicie odeszliśmy od naszego ustawodawstwa – oznajmił Łukaszenka na spotkaniu z grupą dziennikarzy z Rosji.
Za co więc na białoruskiego przywódcę obraziła się Europa, a przynajmniej niemiecki minister?
- Obraził się Westerwelle, że ja wypowiedziałem się o tym, że nie toleruję… jak to się nazywa, kiedy chłop z chłopem?… Homoseksualizmu. Sikorski zadaje mi pytanie: „A pan Aleksandrze Ryhorowiczu jak się odnosi do nietradycyjnej orientacji?” No więc, zacząłem rozważać: niby, kiedy lesbijki, to my faceci jesteśmy winni – to jeszcze jest wybaczalne. Ale kiedy homoseksualiści… – zwierzał się dzisiaj Łukaszenko rosyjskim dziennikarzom.
- Do dzisiaj się kajam – kto mnie ciągnął za język. Westerwelle do dziś mi to wypomina. A ja nie chciałem go obrazić. Bóg z nim, jeśli mu się to podoba i jest to tam przyjęte. Ale dla mnie – to poza granicą zrozumienia. Jak i na pewno dla większości tu zebranych… – zwrócił się do rosyjskich gości białoruski przywódca.
kresy24.pl
Griffins
7 października 2011 at 15:10:47
Po raz pierwszy przyznaje mu racje!