Białoruska prasa komentując zmiany w rządzie, przeprowadzone przez prezydenta, zwraca uwagę, na niezwykłą szybkość działania Aleksandra Łukaszenki i nastawienie na ludzi z dużym doświadczeniem w aparacie państwowym. „Eksperci nie widzą sensacji w dymisji stojącego przez siedem lat na czele rządu Siarhieja Sidorskiego i przekazaniu jego teki Michaiłowi Miasnikowiczowi – pisze niezależna gazeta internetowa Biełorusskije Nowosti. Cytuje opinię politolog Wolhi Abramowej: Miasnikowicz to doświadczony wilk – aparatczyk, który zna mechanizm władzy i zachował swoją sieć administracji – ludzi średniego szczebla w ministerstwach i resortach, na których może się oprzeć, jeśli otrzyma polecenie pogłębienia procesów liberalizacji gospodarczej. Ekspertka przypomina, że w pewnym okresie Miasnikowicz był umiarkowanym zwolennikiem wolnego rynku.Zmiany dotknęły rząd, administrację prezydenta, komitet kontroli państwowej, (państwowego nadawcę) Biełteleradiokompanię – zauważa z kolei główny dziennik oficjalny SB. Biełaruś Siegodnia. Zdaniem gazety, postawiono nie tylko na zupełnie nowych ludzi, ale i na doświadczone kadry.Komsomolskaja Prawda prezentuje sylwetki nowych wicepremierów: odpowiedzialny za budownictwo Anatol Kalinin był dotąd doradcą prezydenta w sprawach Mińska. Siarhiej Rumas, który jako wicepremier będzie odpowiadał za gospodarkę i finanse, to dotychczasowy szef Biełagroprombanku. Nowy wicepremier ds. sektora rolnego Waleryj Iwanou dotąd był zastępcą szefa obwodu mińskiego. Sferą socjalną i kulturą będzie zajmował się jako nowy wicepremier dotychczasowy ambasador Białorusi w Chinach Anatol Tozik. Do administracji prezydenta, którą nadal będzie kierował Uładzimir Makiej, weszli teraz dotychczasowy minister edukacji i szef sztabu wyborczego Łukaszenki podczas wyborów prezydenckich Alaksandr Radźkou i były wicepremier Andrej Kabiakou.Komsomolskaja Prawda podkreśla przy tym szybkość decyzji kadrowych: złożenie pełnomocnictw przez rząd nastąpiło, zgodnie z konstytucją Białorusi, po wyborach prezydenckich z 19 grudnia, a już wczoraj stało się jasne, że nie wszystkie kluczowe figury pozostaną na swoich miejscach – zauważa gazeta.Biełorusskije Nowosti podkreślają: W 2006 roku dymisja rządu i nowe nominacje odbyły się dopiero po inauguracji Łukaszenki na trzecią kadencję. Teraz kwestie proceduralne rozstrzygane są z kosmiczną prędkością: 24 grudnia Centralna Komisja Wyborcza zatwierdziła oficjalne wyniki wyborów, 27 grudnia rząd składa swoje pełnomocnictwa (…), a już 28 grudnia Łukaszenka mianuje nowego premiera i rozdaje jeszcze około dziesięciu ważnych tek w administracji.Wolha Abramowa ocenia, że tempo to może mówić o tym, że władza przeżywa proces rozchwiania równowagi. W warunkach niestabilności politycznej mianowani są tylko zaufani służbiści – zauważa politolog.Gazety oficjalne podkreślają zaś słowa prezydenta o tym, że rząd powinien być organem kolegialnym. Pod adresem nowego premiera Łukaszenka powiedział, że Michaił Miasnikowicz jest właśnie bardzo elastycznym człowiekiem w tej kwestii i będzie mógł organizować pracę rządu w sposób kolegialny – wskazuje SB. Biełaruś Siegodnia.”